wtorek, 18 grudnia 2012

Za kilka lat, zmieni się Świat.


Świat za 5 lat według IBM — maszyny będą widzieć, wąchać i słuchać

www.dobreprogramy.pl 

17.12.2012 19:23, Autor: Kategoria: Felieton
 
IBM co roku publikuje raport 5 in 5, czyli przewidywania, jak 5 obszarów technologii zmieni się w ciągu najbliższych 5 lat. Komputery rozwijają się z roku na rok coraz szybciej, świat rzeczywisty zaciera się z wirtualnym, lada chwila nasze ciała zintegrują się z komponentami elektronicznymi — czy to soczewkami rozszerzającymi rzeczywistość, czy to z robotycznymi protezami… Dróg możliwego rozwoju jest mnóstwo. Bernard Meyerson z IBM skupił się jednak na urządzeniach kognitywnych, czyli wpływających na nasze procesy poznawcze. W tegorocznym raporcie nie ma pięciu obszarów technologi jako takich. Jest za to 5 zmysłów, które maszyny mają poszerzać. Mamy więc pięciu naukowców, którzy pracują w laboratoriach firmy IBM, i pięć pomysłów na zastosowanie wspieranych komputerowo zmysłów.
Po pierwsze — dotyk, według wielu specjalistów od projektowania interfejsów i psychologów jest to najbardziej naturalny sposób interakcji ze światem. Rubyn Schwartz uważa, że za 5 lat za telefon umożliwi nam dotykanie przedmiotów, których nie mamy na wyciągnięcie ręki. Nie chodzi jednak o to, co można spotkać w muzeach lub ogrodach zoologicznych, gdzie przy ekspozycji lub klatce ze zwierzakiem znajduje się niekiedy skrzynka, w której można dotknąć skóry dinozaura z wystawy lub futerka oglądanego stworzenia. Schwarz ma na myśli przekazywanie faktury wibracjami, w miarę jak przesuwamy palcem po ekranie. Sprawdzi się to z pewnością przy tkaninach, może znajdzie zastosowanie w ułatwieniach dla niewidomych, niestety na możliwość pogłaskania egzotycznego zwierzęcia, o którym czytamy w interaktywnej książce, trzeba jeszcze poczekać. Za 5 lat komputer będzie zdolny nie tylko do „widzenia” obrazu, ale także do „zrozumienia go”mówi John Smith. Proces uczenia się pozwoli maszynie wybrać informacje, które liczą się najbardziej — nie będzie to już analiza kolorów ani kształtów, bo maszyna na podstawie znanych już przykładów sama podejmie decyzję, czy liczy się barwa, budynki czy twarz. Zastosowań jest wiele — od tworzenia map miejsc, na których ma miejsce sytuacja kryzysowa na podstawie zdjęć wrzucanych na Twittera przez znajdujące się tam osoby, po badania dermatologiczne. Wyłapywanie istotnych informacji ze zdjęć znajdzie zapewne również zastosowanie w naszych domach — choćby przy sortowaniu materiałów wizualnych z wakacji.
Podobnie będzie ze słyszeniem. Dimitri Kanevsky stracił słuch w wieku 3 lat. Poważnym problemem w jego życiu było to, że nie był w stanie zrozumieć potrzeb swojego nowonarodzonego syna. Jego marzeniem jest system, który będzie w stanie wyłapywać istotne informacje z dźwięków wydawanych przez małe dzieci, jeszcze zanim zaczną mówić. System byłby nieocenioną pomocą dla opiekunów i lekarzy, ale na tym jego zastosowania się nie skończą. Kanevsky chce interpretować i zrozumieć każdy dźwięk. Poważnym problemem w Brazylii są powodzie i osuwanie się błota… a te zjawiska też przecież można usłyszeć, można więc je monitorować i przewidzieć, kiedy masa mokrej gleby zamierza się ześlizgnąć na pobliskie miasteczko. Czułe urządzenia usłyszą je dużo wcześniej, niż ludzie — w końcu nasz słuch nie jest szczególnie imponujący.
Smak jest ciekawym zmysłem, który bazując na chemii pozwala mózgowi dostarczyć niekiedy niezapomnianych wrażeń. Larv Varshney uważa, że za 5 lat maszyna będzie lepiej wiedzieć, co by chciał zjeść, niż on sam. Są już programy polecające różne składniki potraw na podstawie potrzebnych nam do zdrowia substancji odżywczych i zapotrzebowania na kalorie, ale nie stwierdzą one, czy coś będzie nam smakować. Co więcej, kombinacje smaków mogą otworzyć przed nami pole do eksperymentowania w kuchni. Ponadto, i o to głównie chodzi, analiza smaku jedzenia pozwoli dobrać dania zdrowsze, bardziej odpowiadające indywidualnym potrzebom, które jednak będziemy jeść z ochotą. Być może uda się na przykład opracować również dania dla diabetyków, które zaspokoją ich… ochotę na słodycze. Za 5 lat przepisy będą więc opracowywane na poziomie molekularnym.
Zapach jest zmysłem powiązanym ze smakiem, ale można go zastosować inaczej. Hendrik Hamann uważa, że informacje dostarczane przez zapach będzie można połączyć z innymi danymi o naszym otoczeniu i o nas samych. Jakiś zapach jest często sygnałem ostrzegawczym — czy to przed niebezpieczeństwem (pożar, wyciek gazu), czy to przed chorobą. Za 5 lat komputery mają więc pomagać lekarzom w diagnozowaniu, ostrzegać, a posiadaczom smartfonów dostarczać dodatkowe informacje o otaczającym nas świecie. Hamann mówi głównie o opiece medycznej, ale może smartfon będzie mógł poznawać po zapachu kwiaty czy zepsutą żywność… najlepiej przed zakupem.
Komputery dziś nadal są przerośniętymi kalkulatorami, podobnie jak 70 lat temu. Możliwości rosnące niemal z dnia na dzień, warto więc pomyśleć, jak można tę moc wykorzystać do rozszerzania naszych możliwości poznawczych w sposób bardziej bezpośredni. Zastosowania wymyślone przez badaczy z IBM pokazują, że dzięki systemom kognitywnym świat może stać się po prostu bezpieczniejszy, a dzięki temu jakość życia o kolejny stopień wyższa. Wystarczy wyobrazić sobie, że „wąchający” smartfon ostrzeże nas przed nieświeżym kebabem…
Dziwi jednak, że we wszystkich przedstawionych pomysłach kluczową rolę odgrywał smartfon lub ewentualnie tablet. Czyżby IBM spodziewał się, że wytrzymają one na rynku aż 5 lat? Za rogiem przecież czają się okulary Google'a, a potem, kto wie, może coś pod skórę? Cieszy za to, że naukowcy nie starają się odtwarzać funkcji ludzkiego mózgu — poszerzanie możliwości poznawczych organizmu jest dużo ciekawsze.

www.dobreprogramy.pl

sobota, 8 grudnia 2012

Top Senior

Zaczyna się Adwent

Historycznie Adwent ma korzenie hiszpańskie - pierwszą o nim wzmiankę napotykamy w jednym z dekretów Synodu w Saragossie. Było to w roku 380. Samo słowo oznacza przyjście i wywodzi się od łacińskiego "adventus". Dziś przypada pierwsza niedziela okresu przygotowującego chrześcijan do świąt Bożego Narodzenia.
Adwent, w przeciwieństwie do Wielkiego Postu nie ma charakteru wyłącznie pokutnego, przynajmniej w kościołach zachodnich. To czas radosnego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Ma też dodatkowe znaczenie - przypomina o powtórnym przyjściu Jezusa Chrystusa przy końcu czasów.

Okres Adwentu nie zawsze trwa tyle samo. Musi bowiem obejmować cztery kolejne niedziele przed świętami Bożego Narodzenia. Początkowo czas trwania tego okresu był bardzo zróżnicowany - od dwóch tygodni aż do 40 dni (na wzór Wielkiego Postu). Dopiero Grzegorz Wielki ustalił ten czas na cztery niedziele (na pamiątkę biblijnych 4000 lat oczekiwania na Mesjasza).

Dla chrześcijan ten czas to okres skupienia na sprawach duchowych i przede wszystkim przypomnienie, że Bóg wcielił się w ludzkie ciało by odkupić ludzi. Adwentowe nabożeństwa (roraty), modlitwy i czytania biblijne są ukierunkowane właśnie na oczekiwanie i tęsknotę. "Niebiosa rosę ześlijcie z góry, sprawiedliwego ześlijcie chmury" - to słowa jednej z najbardziej znanych adwentowych pieśni.

Ogromną rolę w Adwencie odgrywa światło. Świece roratnie, świeczniki i wieńce adwentowe mają rozjaśniać mrok najdłuższych w roku nocy i wskazywać Tego, który jest światłością świata - Jezusa Chrystusa. W Polsce jeszcze kilkanaście lat temu najpopularniejszym "adwentowym światłem" były świece w lampionach które dzieci niosły na roraty. Teraz coraz częściej w naszych oknach pojawiają się skandynawskie świeczniki adwentowe, zaś na stołach - wywodzące się z protestanckich Niemiec - adwentowe świeczniki.

Obecnie Adwent "miesza się" z wieloma świątecznymi akcentami obecnymi w przestrzeni publicznej, mediach czy placówkach handlowych. To właśnie początek tego okresu jest sygnałem do najbardziej intensywnych działań markentingowych związanych z nadchodzącymi świętami. A jest o co walczyć - w niektórych branżach właśnie na grudniowe tygodnie przypada niemal połowa obrotów. Dlatego - mimo że od pierwszej wigilijnej Gwiazdki dzieli nas kilka tygodni - jesteśmy cały czas bombardowani przekazem mówiącym, ze "święta tuż tuż" i że do ich szczęśliwego spędzenia niezbędne jest bardzo wiele przedmiotów oraz zakupów i prezentów.

Nic dziwnego, że w wielu kościołach z roku na rok coraz silniej podkreśla się duchowy charakter tego czasu przygotowania, tak by wierni nie stracili z oczu celu przedświątecznej krzątaniny.

Kolejnym "stałym elementem" adwentowych tygodni są akcje charytatywnem organizowane przez Kościoły, organizacje pozarządowe czy firmy i instytucje. Warto tu wspomnieć o takich akcjach jak Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, akcję "Święta cieszą tylko w rodzinie", charytatywne kartki przygotowane przez wiele organizacji, Szlachetna Paczka, zbiórki prowadzone przez Banki Żywności czy Świąteczny Stół Pajacyka. Nie brakuje też akcji lokalnych, a każdy może też indywidualnie znaleźć osoby, którym nalezy pomóc - i to niekoniecznie tylko materialnie.

Top senior. Grupy dyskusyjne


Top senior. Grupy dyskusyjne

Święta, święta, a po świętach... trzeba spłacać pożyczki

Okres przedświąteczny to czas, w którym rodziny i gospodarstwa domowe mają zwiększone potrzeby finansowe. Boże Narodzenie wiąże się z wyjątkowo dużymi wydatkami, nawet na tle innych świąt czy wakacji. Wiele osób sięga wówczas po ratunek w postaci pożyczki. Tę jednak trzeba będzie zwrócić
O tym jak uciążliwym balastem dla rodzinnego budżetu może być „świąteczna rata kredytowa" opowiada Rafał Lasota, wiceprezes ds. operacyjnych w Grupie Casus Finanse zajmującej się zarządzaniem ryzykiem finansowym i wierzytelnościami.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji przewiduje, że w tym roku Polacy wydadzą na świąteczne zakupy nawet 24-25 miliardów złotych. Zaciągnięte w grudniu pożyczki przeznaczane są zazwyczaj na urządzenie wystawnej kolacji wigilijnej i kupno wymarzonych prezentów. Przedświąteczna gorączka nie sprzyja jednak odpowiedzialnym i przemyślanym zakupom. Doświadczenie firm zarządzających ryzykiem finansowym i wierzytelnościami pokazuje, że problemy ze spłatą zobowiązań mają przede wszystkim osoby, które podejmują impulsywne decyzje finansowe i mają skłonność do nierozsądnego gospodarowania swoim budżetem.

Pożyczaj z rozsądkiem

Zanim zdecydujemy się na wzięcie pożyczki, należy dokładnie przeanalizować naszą sytuację finansową. Jeśli nie jesteśmy pewni, czy po świętach w naszym budżecie znajdą się środki na spłatę, to zadłużanie się może być ryzykowne. Na taki krok absolutnie nie powinny decydować się osoby, które już mają problemy finansowe - zastrzyk pieniędzy może na chwilę podratować rodzinne finanse, ale dodatkowe zobowiązanie wkrótce trzeba będzie spłacić, co może tylko pogorszyć sytuację.

Nieodpowiedzialne zadłużenie się może mieć długofalowe konsekwencje. Suma, którą należy spłacić, niejednokrotnie może znacznie przewyższać kwotę udzielonej pożyczki, co wynika z odsetek i dodatkowych kosztów. Zawierając umowę z kredytodawcą, należy dokładnie sprawdzić wszystkie zapisy. Dzięki zachowaniu odpowiedniej ostrożności uda się uniknąć zaskoczenia wynikającego z postanowień zawartych w niedoczytanych fragmentach podpisanych dokumentów.

W przypadku braku spłaty można się spodziewać, że z dłużnikiem skontaktuje się firma zarządzająca wierzytelnościami w celu podjęcia negocjacji. Zadłużenie może skutkować wpisaniem do rejestru dłużników. Trafić tam może każdy kto ponad 2 miesiące zalega ze spłatą kwoty ponad 200 zł. Wiąże się to szeregiem utrudnień, między innymi z dostępem do kredytów bankowych, zakupów ratalnych czy problemami przy podpisaniu różnego rodzaju umów.

Czy pożyczka jest konieczna?

Przed wzięciem pożyczki przedświątecznej, należy zastanowić się czy planowane wydatki są niezbędne. Warto przemyśleć kwestię, czy nie lepiej przeżyć święta skromniej, a z zakupem wymarzonych prezentów wstrzymać się do styczniowych wyprzedaży. Wzięcie pożyczki uzasadnione jest, jeśli pieniądze zamiast na konsumpcję przeznaczone zostaną na inwestycję, która może przynieść korzyści w przyszłości - w ramach prezentu można na przykład sfinansować członkowi rodziny kurs językowy, dzięki któremu zwiększy on swoje szanse na coraz bardziej konkurencyjnym rynku pracy.

Zobacz także


Top Senior e-zakupy świateczne.

Senior.pl
 
 

Świąteczne zakupy Polaków 2012 - raczej oszczędne i przez internet
12-11-2012

 
© Kzenon - Fotolia.comW tym roku uważniej będziemy wydawać pieniądze na świąteczne zakupy. Wybierzemy tańsze, bardziej użyteczne prezenty w sklepach oferujących niższe ceny. Chętniej niż reszta Europejczyków kupimy upominki przez Internet.

 
W tym roku na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi polska rodzina wyda ok. 1 280 zł, a to oznacza, że w porównaniu z wydatkami na Gwiazdkę 2011 Polacy planują zwiększyć swój budżet o prawie 12 proc. Jesteśmy coraz bardziej otwarci na nowe technologie - częściej niż inni Europejczycy zrobimy zakupy świąteczne w sieci. Od pozostałych mieszkańców kontynentu różni nas także zwracanie baczniejszej uwagi na walor edukacyjny upominków dla najmłodszych. Takie m.in. wnioski płyną z badania "Zakupy Świąteczne 2012" przeprowadzonego w 18 krajach przez firmę doradczą Deloitte.

Polacy są coraz bardziej świadomymi konsumentami, dlatego także przy okazji świątecznych zakupów szukają optymalnych dla siebie rozwiązań za pośrednictwem różnych kanałów sprzedaży. Na tym tle wypadamy o wiele lepiej niż reszta mieszkańców Europy. Choć nadal preferujemy tradycyjne sklepy, to aż 44 proc. respondentów badanych przez Deloitte zadeklarowało, że gwiazdkowe zakupy zrobi za pośrednictwem Internetu. W Europie odsetek osób, które skorzystają z tego kanału jest o 11 p.p. niższy. Prawie jedna trzecia respondentów będzie wyszukiwać interesujące ich produkty w Internecie, a 23 proc. porównywać ceny w specjalnie do tego stworzonych serwisach internetowych.

- Polacy są mistrzami w tzw. ‘cross-channel', czyli szukaniu ofert w Internecie i sklepach stacjonarnych. Aż 95 proc. respondentów wskazuje wyszukiwarki i porównywarki internetowe jako źródło wiedzy pomocne przy planowaniu świątecznych zakupów. To znacznie więcej niż średnia europejska. Z roku na rok rośnie także rola mediów społecznościowych, które zyskały na popularności 9 p.p. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Szukamy w nich głównie inspiracji i recenzji. Zdaniem respondentów są bardziej rzetelne i uczciwe, w porównaniu z informacjami prezentowanymi przez producentów - mówi Adam Chróścielewski, Dyrektor w Dziale Audytu Deloitte.

To zaufanie do zakupów internetowych nie dotyczy jednak produktów spożywczych. Te ostatnie nadal wolimy kupować w hipermarketach (70 proc.), supermarketach (61 proc.) i sklepach tradycyjnych (45 proc.). Na internetowe zakupy żywnościowe decyduje się tylko co dziesiąty badany.
[pagebreak]
Polacy nie zamierzają ograniczać swojego budżetu świątecznego. Na tegoroczne wydatki przeznaczą prawie 12 proc. więcej, niż wydali w ubiegłym roku. Okazuje się jednak, że przed zeszłorocznymi świętami przeszacowaliśmy plany zakupowe. Według deklaracji z 2011 roku na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi mieliśmy zamiar przeznaczyć ok. 1 900 zł. W rzeczywistości wydaliśmy o 750 zł mniej. Wśród europejskich narodów także Włosi rozminęli się ze swoimi planami, za to Grecy i Słowacy znacznie niedoszacowali ostatecznych wydatków. Precyzyjne określili i faktycznie zrealizowali swoje plany w 2011 Niemcy.

- Dotąd byliśmy większymi optymistami. Obecnie 46 proc. badanych ocenia, że polska gospodarka jest w złej kondycji. Odmiennego zdania jest tylko 13 proc. Jeszcze więcej, bo niemal połowa z nas uważa, że sytuacja pogorszy się w 2013 roku. Pod tym względem nie różnimy się od reszty Europy, w której pesymistyczne nastroje wykazuje aż 45 proc. respondentów - analizuje Magdalena Jończak, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte. Tylko co piąty z polskich badanych wyraża nadzieję, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy jego sytuacja finansowa poprawi się. W ubiegłym roku ten odsetek był wyższy o 7 pp. Aż 68 proc. Polaków jest zaś zdania, że ich stan finansów nie zmieni się lub nawet ulegnie pogorszeniu (w 2011 roku 60 proc.)

Mimo tej pesymistycznej oceny własnych możliwości finansowych pozytywnym sygnałem jest to, że nie zamierzamy zadłużać się, aby sfinansować zbliżające się święta. Ośmiu na dziesięciu badanych sięgnie do swoich oszczędności, a tylko co czwarty pokryje wydatki płacąc kartą kredytową. Jedynie 5 proc. zamierza zaciągnąć na ten cel kredyt w banku lub zapożyczyć się u znajomych. Gdzie zatem Polacy będą szukać oszczędności? Zamierzają kupować w tańszych sklepach (81 proc.) i obdarowywać najbliższych mniej kosztownymi (76 proc.) i przecenionymi (69 proc.) prezentami. Polacy, podobnie jak reszta Europejczyków, przy wyborze prezentów będą się kierować głównie ich użytecznością, a nie kupować pod wpływem impulsu. Jak pokazują badania firmy doradczej Deloitte większość respondentów nie zostawia wyboru odpowiednich upominków na ostatnią chwilę.

- Co piąty badany deklaruje, że prezenty kupuje już w listopadzie, a 45 proc. wybiera się na zakupy w pierwszej połowie grudnia. Tylko co czwarty zwleka z nimi do ostatnich dni przed świętami - mówi Magdalena Jończak.

Pierwszy raz od kliku lat więcej pieniędzy wydamy na jedzenie (34 proc.), niż na upominki (30 proc.), chociaż jeszcze rok temu prezenty były priorytetem dla 41 proc. z nas. Z wyjątkiem Czech, Słowacji, Niemiec i Francji tendencje te podobnie kształtują się w większości krajów Europy.
 

Autor:()
Źródło:Senior.pl

Wydrukowano ze strony http://www.finanse.senior.pl/98,1,Swiateczne-zakupy-Polakow-2012-raczej-oszczedne-i-przez-internet,15603.html

Copyright © Senior.pl 2011

e-WUŚ system zdrowia dla seniora.

baner - elektroniczna weryfikacja uprawnień świadczeniobiorców

Podstawowe informacje o systemie eWUŚ

Uwaga! Zgodnie z obowiązującym prawem Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców zacznie działać 1 stycznia 2013 r. W chwili obecnej trwają testy i wdrożenie systemu we wszystkich oddziałach NFZ.
Do tego czasu wciąż obowiązują dokumenty potwierdzające prawo pacjenta do świadczeń opieki zdrowotnej, które pacjent powinien mieć przy sobie, gdy zgłasza się do lekarza.
12.10.2012 r.
Informacja o kolejności przystępowania oddziałów wojewódzkich NFZ do testów systemu eWUŚ.
12.10.2012 r.
15 października br. wybrane oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia rozpoczną przyjmowanie wniosków i wydawanie upoważnień świadczeniodawcom, którzy wezmą udział w testach systemu Elektronicznej Weryfikacji Uprawnień Świadczeniobiorców (eWUŚ).

Informacje dla pacjentów

16.11.2012 r.
Odpowiedzi na pytania dotyczące potwierdzania uprawnień do świadczeń, najczęściej zadawane przez pacjentów.
6.12.2012 r.
Nie masz czasu załatwić sprawy w NFZ od poniedziałku do piątku? Chcesz sprawdzić, czy jesteś ubezpieczony? Sprawdź swój status ubezpieczenia w systemie eWUŚ (elektronicznej Weryfikacji Uprawnień Świadczeniobiorców).
30.11.2012 r.
Telefony informacyjne dla pacjentów w oddziałach Funduszu.
16.11.2012 r.
Ulotka informacyjna dla pacjenta o zasadach potwierdzania prawa do świadczeń zdrowotnych po 1 stycznia 2013 r.
16.11.2012 r.
Ulotka informacyjna dla pacjenta o zgłaszaniu członków rodziny do ubezpieczenia zdrowotnego po 1 stycznia 2013 r.

Informacje dla świadczeniodawców

14.11.2012 r.
Odpowiedzi na pytania dotyczące eWUŚ, najczęściej zadawane przez świadczeniodawców.
23.11.2012 r.
Komunikat w sprawie realizacji ustawowego prawa pacjentów do potwierdzenia drogą elektroniczną uprawnień do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
22.10.2012 r.
Informacja w sprawie możliwości weryfikacji prawa do świadczeń w systemie eWUŚ.
19.10.2012 r.
eWUŚ - telefony informacyjne dla świadczeniodawców w oddziałach wojewódzkich NFZ.
21.11.2012 r.
W jaki sposób świadczeniodawca może uzyskać dostęp do systemu eWUŚ?
26.10.2012 r.
Regulamin korzystania przez świadczeniodawców z systemu Elektronicznej Weryfikacji Uprawnień Świadczeniobiorców

Informacje dla producentów oprogramowania

Definicję testowej usługi autoryzacji można znaleźć pod adresem:
https://ewus.nfz.gov.pl/ws-broker-server-ewus-auth-test/services/Auth?wsdl
Definicję testowej usługi ServiceBroker można znaleźć pod adresem:
https://ewus.nfz.gov.pl/ws-broker-server-ewus-auth-test/services/ServiceBroker?wsdl
Pozostałe informacje
16.10.2012 r.
Aktualizacja pliku status_cwu.xsd
12.10.2012 r.
Komunikat dotyczący obsługi wymiany komunikatów w celu weryfikacji statusu uprawnienia świadczeniobiorcy w oparciu o mechanizm usług sieciowych w związku ze zmianami dotyczącymi możliwości logowania operatorów Świadczeniodawcy i Lekarza.
12.10.2012 r.
Komunikat dotyczący obsługi wymiany komunikatów w celu weryfikacji statusu uprawnienia świadczeniobiorcy w oparciu o mechanizm usług sieciowych.

Podstawy prawne

12.10.2012 r.
Ustawa z dnia 27 lipca 2012 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z dnia 13 września 2012 r.)
cofnij
na górę

Top Senior

Senior.pl
 
 

Polacy coraz chętniej kupują w sieci. Ale Seniorzy najrzadziej
26-11-2012

 
© Danel - Fotolia.comWedług analizy rynku e-commerce przeprowadzonej przez Nielsen dla empik.com, Polacy coraz chętniej sieci robią zakupy przez internet. Najczęściej poszukują ubrań, perfum i kosmetyków oraz muzyki w formacie mp3. Wśród robiących zakupy w sieci nie ma jednak zbyt wielu osób starszych - tylko 5 procent osób powyżej 46 roku życia to klienci sklepów internetowym.

 
Raport wskazuje na wciąż ogromny potencjał rynku e-commerce w Polsce. W najbliższym czasie liczba klientów robiących zakupy w sklepach internetowych może zwiększyć się o blisko jedną czwartą. Czynniki, które wpływają na tak wysoki potencjał wzrostu to: bogata oferta produktów dostępnych w internecie, coraz lepsze usługi logistyczne, liczne promocje oraz dynamicznie rosnąca liczba sklepów internetowych. W 2012 roku jest ich już ponad 12 tys. To ponad 12% więcej niż w roku 2011.

Zakupy w sieci

Wraz ze zwiększającą się liczbą sklepów rośnie także ich oferta i zainteresowanie ze strony klientów. Z analizy rynku e-commerce przeprowadzonej dla empik.com wynika, że około 60% Polaków kupuje online książki, sprzęt komputerowy, sprzęt RTV/AGD, sprzęt fotograficzny, ubrania i buty oraz telefony i akcesoria GSM.

Tylko za pośrednictwem internetu najchętniej kupowane są: muzyka w formacie mp3 (22%), e-booki (19%), wycieczki, bilety lotnicze i rezerwacje hotelowe (17%). Spośród produktów wymagających tradycyjnej formy dostawy najbardziej popularne są telefony i akcesoria GSM (14%), sprzęt fotograficzny i gry (11%), filmy (10%), książki, muzyka na płytach, sprzęt RTV/AGD i artykuły sportowe (po 7%).

Pomimo tego, że wciąż większość produktów jest kupowana zarówno w internecie, jak i w sklepach tradycyjnych, Polacy dostrzegają zalety zakupów internetowych.

Dlaczego zakupy w sieci są postrzegane jako lepsze niż zakupy w tradycyjnych sklepach? Respondenci najczęściej podkreślają możliwość dostawy do domu (79%), oszczędność czasu (76%), szeroki wybór produktów (75%), możliwość złożenia zamówienia o dowolnej porze (74%) i konkurencyjne ceny (72%). Bardzo ważna jest dla nich również możliwość porównania cen produktów przed zakupem (66%) oraz możliwość zakupu towarów niedostępnych nigdzie indziej (63%).

Pomimo licznych zalet zakupów w e-sklepach wciąż wiele osób kupuje produkty wyłącznie w tradycyjnych sklepach. Większość z osób, które nigdy nie robiło zakupów w internecie decyduje się na taką formę ze względu na przyzwyczajenie (57%). 42% chce dokładnie obejrzeć produkt przed jego zakupem, a 37% obawia się, że otrzyma inny produkt niż zamawiany. Potencjalne problemy z reklamacją i gwarancją odstraszają 35% respondentów. 27% natomiast boi się, że w ogóle nie otrzyma swojego zamówienia.

- Analiza pokazuje, że obawy niektórych klientów przed e-zakupami wynikają ze złych doświadczeń z nieprofesjonalnymi sklepami internetowymi, które nie zapewniają swoim klientom podstawowych standardów obsługi. Taka sytuacja ma negatywny wpływ na reputację branży e-commerce i hamuje jej rozwój. Na szczęście coraz więcej sklepów stawia na zaufanie i satysfakcję klienta. Najważniejsze są komfort i bezpieczeństwo transakcji. Jako duży gracz i lider w naszym segmencie rynku, czujemy się odpowiedzialni – bo to my jesteśmy architektami najlepszych praktyk. Im więcej mniejszych podmiotów pójdzie naszą drogą – tym szybciej będziemy w stanie zbudować silną scenę e-commerce i liczyć na kontynuację wzrostów na polskim rynku mówi Michał Grom, prezes empik.com.
[pagebreak]
E-commerce poza Polską

Polska biorąc pod uwagę rosnące zaufanie do branży e-commerce ma szansę na dynamiczny rozwój w tym segmencie. Wystarczy spojrzeć na rynek światowy, gdzie branża w 2011 r. zanotowała wzrost o 18,2% do ponad 200 miliardów euro z około 170 miliardów w 2010 roku . Przykładem dla Polski może być np. Wielka Brytania, jeden z największych i najbardziej dojrzałych rynków branży internetowej, która pomimo kryzysu ekonomicznego osiąga dobre wyniki. Według rankingu TOP 400 Europe przygotowanego przez magazyn Internet Retailer w 2011 roku sprzedaż internetowa w Wielkiej Brytanii wzrosła o prawie 14% do około 60 miliardów euro r/r. Dla porównania w Polsce wzrost wyniósł prawie 34%, a sprzedaż osiągnęła ponad 4,5 miliarda euro. To pokazuje, jak długą drogę Polska ma jeszcze do przebycia i jak dużą szansę na rozwój ma rynek e-commerce.

Kto kupuje w sieci?

Analiza rynku e-commerce stworzyła także obraz polskiego klienta e-commerce. Najczęściej ze sklepów internetowych korzystają mężczyźni (56%)
w wieku do 25 lat (58%). Osób w wieku od 26 do 35 lat kupujących w sieci jest ponad dwa razy mniej (26%). Zakupy w internecie najrzadziej robią osoby w wieku od 36-45 lat (12%) oraz powyżej 46 lat (5%).

Kupujący online mają najczęściej wykształcenie średnie (55%) i wyższe (28%). Tych drugich wśród osób nie korzystających ze sklepów internetowych jest najmniej (16%). Internetowi klienci najczęściej mieszkają w dużych (21%) i wielkich miastach (19%). Najwięcej osób niekupujących online jest na wsi (23%). Najbardziej internetowymi województwami są Mazowsze (16%) i Śląsk (13,7%). Co ciekawe są to także województwa, w których jest najwięcej osób niechętnych do dokonywania zakupów w sieci.

Zakupy online robią najczęściej osoby z gospodarstw 3 i 4-ro osobowych (odpowiednio 27% i 32%) ze średnim dochodem około 1200 zł na osobę.

Interesujący jest fakt, że pomimo różnic w podejściu do zakupów zarówno klienci internetowi, jak i nieinternetowi korzystają z sieci codziennie (96% i 91%) za pomocą komputerów przenośnych lub stacjonarnych. Kupujący online są jednak bardziej nowocześni i częściej łączą się z internetem za pomocą telefonu komórkowego (58%) i tabletów (9%) niż klienci niekupujący w sieci (odpowiednio 33% i 4%).

Przyszłość e-commerce

Wśród osób, które obecnie nie dokonują zakupów online ponad połowa deklaruje, że w przyszłości będzie je robić w ten sposób. Za pośrednictwem internetu chcą kupować telefony i akcesoria GSM (38%), książki, ubrania i buty (po 37%), muzykę, bilety i filmy (po 36%) oraz gry, sprzęt komputerowy i wycieczki oraz bilety lotnicze (35%). Jest to dowód na to, że branża internetowa zdobywa zaufanie wśród Polaków i wciąż będzie się dynamicznie rozwijać wraz
z rozbudową oferty sklepów internetowych.
 

Autor:()
Źródło:Senior.pl

Wydrukowano ze strony http://www.internet.senior.pl/153,0,Polacy-coraz-chetniej-kupuja-w-sieci-Ale-Seniorzy-najrzadziej,15689.html

Copyright © Senior.pl 2011

czwartek, 29 listopada 2012

„Abonament za 1 grosz miesięcznie” FM GROUPE


Promocja telefonii komórkowej FM GROUPE

 
Ja stawiam, Ty płacisz 1 grosz za swój miesięczny abonament!

Weź udział w nowej promocji – „Abonament za 1 grosz miesięcznie”. Polecaj umowy abonamentowe swoim znajomym, a za każde skutecznie polecone 3 umowy abonamentowe, zapłacisz za swój abonament przez 6 miesięcy tylko 1 grosz miesięcznie!
Polecone umowy abonamentowe muszą zostać zawarte na co najmniej 24 miesiące oraz mieć wartość minimum 65 PLN miesięcznie (czyli na przykład Mobile 65 lub Mobile Free 65 lub For Me 79 lub wielokrotność umów dająca tą samą wartość minimalną, jak dwie umowy Mobile 45 lub 3 umowy o wartości 25 PLN).

Promocja jest skierowana do obecnych abonentów FM GROUP Mobile oraz do osób, które podpiszą umowę abonamentową w okresie obowiązywania promocji, czyli od 10 listopada 2012 r. do 31 grudnia 2013 r. W czasie trwania promocji również nowi abonenci mogą dalej polecać umowy abonamentowe, a potem korzystać z bardzo atrakcyjnego promocyjnego abonamentu także po 31 grudnia 2013 r.

Szczegółowe informacje znajdziesz w Regulaminie Promocji.

Podane ceny są cenami brutto i zawierają podatek VAT w wysokości 23%.

Promocja obowiązuje do odwołania.

Więcej informacji: naturland1@gmail.com

Atrakcyjna oferta telefonii komórkowej.

FM GROUP Mobile - Kolejny MVNO od Plusa

 http://komorkomania.pl

fm mobile

FM GROUP poinformowała właśnie o uruchomieniu nowego operatora MVNO – FM GROUP Mobile. Sieć ma w założeniu stanowić narzędzie komunikacji dystrybutorów perfum i klientów firmy FM GROUP.
Sieć wystartowała oficjalnie w poniedziałek, 5 października 2009r. Korzysta z infrastruktury Polkomtela. Najbardziej interesują nas oczywiście stawki – a te akurat wypadają całkiem nieźle.

FM GROUP Mobile zaproponowało swoim klientom od razu trzy różne, dostosowane do różnych potrzeb, oferty: pre-paid, oferta abonamentowa, oraz coś dla korzystających z Internetu.
Oferta Pre-Paid
Główna zaleta oferty pre-paid nowej sieci MVNO? Jedna stawka do wszystkich sieci.
Kupujesz kartę startową w cenie 15 zł z ważnym 183 dni pakietem 15 zł na rozmowy i SMS-y. Taryfikacja jest bardzo prosta:
- 0,29 zł do wszystkich sieci,
- 0,15 zł wiadomości SMS do wszystkich sieci.
Oferta na abonament
Wybór dla klientów abonamentowych jest znacznie szerszy – można o nim poczytać na stronach nowego operatora wirtualnego. W najdroższych ofertach koszt połączenia wynosi zaledwie 27 groszy, tu już jednak jest tradycyjnie – taniej w sieci i na stacjonarne, drożej do Play i Cyfrowego Polsatu.
Internet
Można oczywiście z niego korzystać w ramach oferty abonamentowej – i tu ciekawe rozróżnienie cenowe…:
- dostęp do stron internetowych FM Group kosztuje 0,03 zł za 100 kB,
- dostęp do pozostałych stron kosztuje 0,06 zł za 100 kB.
Pozostałe szczegóły
- czas trwania umowy – 24 lub 36 miesięcy
- oferta “Abonament bez telefonu” (za to więcej minut w abonamencie)
- niewykorzystane minuty przechodzą na następny miesiąc
- do wyboru około 40 modeli telefonów, w tym Fonek

 http://komorkomania.pl

 Więcej informacji: naturland1@gmail.com


poniedziałek, 26 listopada 2012

Wciąż się nie udaje? Zobacz, co robisz źle

  www.di.com.pl

Osiąganie celów jest znacznie łatwiejsze, gdy przygotujesz się na liczne utrudnienia. Zobacz, jakich przeszkód nie warto ignorować.



Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że większość ludzi zupełnie nie dba o uporządkowanie swojego życia w dłuższym fragmencie czasu. Nauka w szkole, później studia i jakoś to będzie. Często marzenia i wygórowane plany toczą się zupełnie innym torem niż codzienność - nierzadko przytłaczająca albo wymagająca skupienia się na rzeczach bardzo przyziemnych.Sukces to temat główny nie tylko wielu artykułów, ale całych serii książek i poradników. Spora grupa ludzi zamiast oszałamiających efektów doświadcza jednak porażek, których dłuższa seria potrafi odebrać siły nawet najbardziej wytrwałym.
Czemu tak się dzieje? Dlaczego jedne osoby mogą się pochwalić wieloma sukcesami na swoim koncie, a inne stwierdzają po prostu, że "nic im się nie udaje"? Cóż, jak zwykle nie ma w tym żadnej magii, a odrobina pragmatyzmu pozwoli nam przyjrzeć się zachowaniom, które po prostu skazują na porażkę.

Nie chcesz, żeby się udało

Fail...Czasem najbardziej oczywiste przeszkody są tymi, które najtrudniej zauważyć. Najczęściej nie osiągamy swoich celów właśnie przez to, że po prostu ich nie chcemy. Czy to znaczy, że tak naprawdę nie mamy ochoty na te sportowe auta, skoro wciąż nie stoją w naszym garażu? Już śpieszę z wyjaśnieniami...
Jak wiadomo, zasoby każdego człowieka są mocno ograniczone. W jednym czasie możemy chcieć maksymalnie kilku rzeczy, jednak jeśli chodzi o wykonywanie obowiązków, tutaj sytuacja mocno się komplikuje. Najczęściej możliwe jest opracowywanie tylko jednego zadania naraz.
Jeśli tak bardzo chcesz sportowego auta, dlaczego zamiast pracować na nie, spędzasz wolny czas przed telewizorem? Czemu skoro marzysz o zrzuceniu wagi, zamawiasz kolejną porcję frytek? Odpowiedź może być tylko jedna: każdym swoim wyborem wskazujesz, czego tak naprawdę chcesz od życia. Naprawdę uważasz, że gdybyś chciał i wciąż próbował, nie przybliżyłbyś się ani odrobinę do swojego celu?
Czytaj także: Jesteś blogerem? Zobacz, jak szybko zniszczyć swoją karierę

Nie chcesz zapłacić ceny

Wiem, wiem, przecież Ty naprawdę lubisz te sportowe auta. To nie tak, że nie chcesz, po prostu... samo się nie zrobi. To zabrzmi trywialnie, ale w życiu wszystko ma swoją cenę. Nie odkrywamy tu przysłowiowej Ameryki. Pomimo to wciąż mało kto pamięta, że za konkretne cele i ich osiągnięcie, również trzeba zapłacić.
Chcesz schudnąć? Zapłacisz za to nie pieniędzmi, a fizycznym bólem, potem bądź nawet krwią. Albo te sportowe auta... do tanich przecież nie należą. Wysiłek, czas, psychiczny komfort - to nierzadko cena, jaką trzeba zapłacić za osiągnięcie celów.
Jak wspomniałem we wcześniejszym punkcie, jeśli naprawdę chcesz osiągnąć swój cel i jest on dla Ciebie ekscytujący, prawdopodobnie będziesz też w stanie zmotywować się do wykonywania kolejnych kroków, sukcesywnie przybliżających do planowanych efektów. Jeśli jednak wciąż nie masz zamiaru podejmować wysiłku, by zapłacić nim za sukces, możesz o nim zapomnieć.
Czytaj także: Darmowe platformy e-commerce, czyli Twój własny sklep internetowy

Bujasz w obłokach, zamiast planować

Chcesz błyszczących aut i jesteś zdeterminowany, by je mieć. A więc... no właśnie, co trzeba teraz zrobić? Jest oczywiste, że nie wystarczy bujać w obłokach i tworzyć kolejne wizualizacje luksusowych samochodów, zaparkowanych w dużym garażu apartamentowca. Trzeba stworzyć plan.
Powstało wiele książek o tym, jak poprawnie zdefiniować cel i rozwiązać problem planowania. W tym tekście chciałbym jednak zachęcić do tego, by każdemu marzeniu czy celowi przyporządkowywać również datę jego spełnienia. Inaczej łatwo będzie ulec wymówkom i podejmowanie wysiłków (a przez to również osiąganie celów) odkładać w nieskończoność.

www.di.com.pl

Internet spełnia marzenia.

Jak dzięki internetowi osiągnąć wymarzony styl życia

www. di.com.pl

Internet pozwolił wielu ludziom na porzucenie nudnej i słabo płatnej pracy. Jak najlepiej zacząć tego typu przygodę?



Internet sprawił, że każdy może w znacznie łatwiejszy sposób prezentować przed innymi swoje najmocniejsze strony. Jeśli zdołamy zgromadzić odpowiednio dużą widownię, zarobki płynące z sieci mogą pozwolić nam zarabiać na własnej pasji i zrezygnować z nudnego etatu.

Każdy jest inny

W sieci można realizować się na wiele sposobów. Bardzo dużo jest również wymarzonych stylów życia, do których każdy we własnym zakresie dąży. Czy internet sprawił, że łatwiej jest osiągnąć swoje marzenia i przeskakiwać z przygody na przygodę? Bez wątpienia tak.
Jeszcze raz warto zauważyć, że każdy ma w swoim życiu innego rodzaju cele. Jedni pragną wciąż podróżować po świecie, a inni chcieliby mieć po prostu święty spokój i uwolnić się od szefa, który każdego dnia stoi nad ich głową.
Niezależnie od tego, jak chcemy, by wyglądał nasz dzień, niemal zawsze internet może nam pomóc w realizacji tej wizji. W niektórych przypadkach będzie kluczowy, innym razem sieć to po prostu dobry dodatek. Praktycznie nigdy nie warto jednak rezygnować z podboju miejsca, które stanowi część życia setek milionów ludzi z całego świata.

Prowadzenie bloga

Jednym z najprostszych sposobów na zaistnienie w sieci jest po prostu założenie własnej strony internetowej. Pewnie wiele osób słyszało o idealnym stylu życia blogera, który wstaje w okolicach południa, opisuje w ciekawy sposób swoje przemyślenia i podróże, a wieczorami skupia się na rozrywce - trzeba mieć przecież co opisywać.
Wbrew pozorom, tworzenie interesującego bloga rzeczywiście może sprawić, że będziemy mogli porzucić wszelkie inne zajęcia zarobkowe. Jest to tym bardziej prawdziwe, że obecnie wiele dużych portali wykorzystuje układ zarezerwowany do niedawna dla jednoosobowych witryn. Rozmywa się więc granica, jeśli chodzi o wygląd stron, a autorzy jednoosobowych blogów działają coraz profesjonalniej. Osiąganie przez nich niemałych zysków, nie powinno zatem nikogo szczególnie dziwić.
Podobnie jak w każdym internetowym przedsięwzięciu, gdy nie dysponujemy praktycznie żadnymi istotnymi środkami, pierwsze miesiące czy lata nie będą należały do najłatwiejszych. Nie od razu musimy jednak porzucać wszelkie inne zajęcia.
Bloga dobrze jest rozpocząć na przykład na studiach, traktując go jako odskocznię od codziennej nauki, czy przeznaczając na niego czas już wieczorami po pracy. Gdybyśmy poświęcili się własnej stronie mocniej już na początku, oczekiwalibyśmy jednocześnie bardzo szybkich efektów - a na to liczyć można bardzo rzadko.
Ile można zarobić na blogu? Praktycznie nie ma ograniczeń, bo jeśli przygotowywać będziemy teksty w języku angielskim, możemy dotrzeć do milionów czytelników. Również nasi rodzimi blogerzy chwalą się udziałem w kampaniach, za które dostają ponad 10 tysięcy złotych. Choć dobrze zarabiających autorów blogów jest niewielu, w przyszłości bez wątpienia grono to będzie się powiększało.

Nagrywanie wideo

A może by tak zostać gwiazdą serwisu YouTube? W teorii jest to zajęcie, które można jeszcze bardziej dopasować do często pożądanych stylów życia. Jeśli chcesz zwiedzać świat, wystarczy wziąć kamerę do ręki i prezentować swoim widzom interesujące miejsca.
Praktyka niestety wymaga znacznie więcej wysiłku. Przede wszystkim trudniej jest przekonać reklamodawcę do wykupienia spotu wideo, niż prostego banera na stronie. W pewnym stopniu problem ten załatwia jednak sam serwis YouTube, który pozwala zarabiać autorom popularnych materiałów na reklamach kontekstowych.
Kolejnym, choć często być może kluczowym problemem, jest po prostu brak umiejętności prezentowania się przed kamerą. W sieci nie wystarczy stanąć i mówić. Trzeba być interesującym, budzić emocje i jednocześnie stanowić rozrywkę samą w sobie. To niełatwe, jednak wiele osób poddaje się zbyt wcześnie, z góry uważając, że nie ma talentu czy predyspozycji.
Wyższa bariera wejścia na rynek internetowego wideo to jednocześnie znacznie większe profity wynikające z ewentualnego sukcesu. Przede wszystkim w sieci materiały wideo są znacznie popularniejsze niż teksty pisane. Jeśli sprawdzimy się więc przed kamerą, łatwiej też o dalszą karierę w mediach tradycyjnych.
Najbardziej atrakcyjna jest w tym przypadku jednak wizja nagrania kilkuminutowego materiału i wypoczynku przez resztę dnia. W praktyce oczywiście proporcje te są zupełnie inne, jednak wciąż bez wątpienia bardziej korzystne niż praca na etacie od 8 rano do 16.

Pisanie książek

To może być dla wielu zaskakujące. Przecież sam proces pisania książek praktycznie nie zmienił się dzięki internetowi. Tym jednak, na co naprawdę powinniśmy zwrócić uwagę, jest możliwość publikacji nowych tytułów znacznie łatwiej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Poza setkami internetowych wydawnictw, każdy internauta bez problemu może również sam wydać swoją lekturę. Nie trzeba się już martwić tym, że nie znajdzie się ona w księgarniach. Sprzedaż to nic innego, jak dotarcie do potencjalnych czytelników, a ich bez wątpienia nie brakuje również w sieci.
Czy obecnie pisanie książki jest opłacalne i pozwala się utrzymać? Odpowiedź raczej nie będzie zaskakująca: jeśli jesteś ekspertem w swojej dziedzinie i dla wielu osób Twoje przemyślenia będą wartościowe, bez wątpienia zapłacą oni również za książkę.
W tym przypadku problem sprzedaży jest kluczowy, bo w odróżnieniu od bloga czy kanału wideo, prawdziwa weryfikacja umiejętności nie następuje regularnie, a dopiero na sam koniec długotrwałej pracy. Jeśli więc będziemy publikowali słabe materiały wideo, bez wątpienia internauci wytkną nam to w komentarzach. Podobnie sytuacja będzie wyglądała, gdy na blogu zamiast stawiać mądre tezy, "okaleczać" będziemy nieznaną nam dziedzinę. Jeśli książka będzie słaba, dowiemy się o tym dopiero, gdy już ją skończymy i nikt nie będzie chciał jej kupić.
Niewątpliwym plusem książek, czy w przypadku sieci częściej e-booków, jest możliwość "odcięcia" się od pracy, gdy już zakończymy dany projekt. Nie musimy się martwić o regularną aktywność, jednak bez wątpienia wytrwałość i systematyczność będą konieczne podczas pisania książki.

Zdobywanie popularności

Czasem idealny styl życia to nie tylko pieniądze. Szczególnie w przypadku młodych ludzi, często na pierwszym miejscu pożądanych cech wymieniana jest popularność. W naturalny sposób przekłada się jednak później również na korzyści finansowe.
Trudno o miejsce lepsze niż internet, by "zaistnieć". Wystarczy naprawdę niewiele wysiłku, by zdobyć choć skromną publiczność. W czasach witryn społecznościowych znajomi mogą szybko dzielić się informacjami i przekazywać najciekawsze materiały innym.
Kluczem jest więc przygotowanie unikalnych treści, które będą rozprzestrzeniały się w myśl marketingu wirusowego. Nie wszystkim uda się oczywiście taka sztuka, jednak im niższa bariera wejścia, tym bardziej trzeba się wykazać kreatywnością bądź wytrwałością. Coraz liczniejsze przykłady pokazują jednak, że warto.

Nigdy nie jest łatwo

Szczęście...
Internet może pomagać w osiągnięciu wymarzonego stylu życia, gdyż często umożliwia pracę z dowolnego miejsca na ziemi czy szybkie dotarcie do setek tysięcy osób. W praktyce jednak spełnienie marzeń zawsze ma swoją cenę. Wielomiesięczne rozwijanie swoich umiejętności czy projektów, bez praktycznie żadnej publiczności i zysków, to problem dla wielu osób.
Brak wytrwałości zabił wiele bardzo interesujących blogów i projektów, które bez wątpienia święciłyby dziś sukcesy. Jesteśmy jednak tylko ludźmi, a wytrwałość w dążeniu do celu okazywała się niezwykle ważna jeszcze na długo przed czasami internetu.
Czytaj także: Wciąż się nie udaje? Zobacz, co robisz źle

 www. di.com.pl

niedziela, 25 listopada 2012

Taki mały, taki duży, może tablet mieć

Mieszko Krzykowski, Czwartek, 30 sierpnia 2012, 15:02

Tablety nie są niczym nowym, ale dopiero iPad spowodował, że sprzęt tego typu stał się naprawdę popularny. Popularny, ale głównie poza granicami Polski. Mieszkańcy kraju nad Wisłą często się zastanawiali, po co to komu, skoro ma to właściwie tę samą funkcjonalność co smartfon, a kosztuje tyle co laptop. Rozwój tego rynku spowodował, że zaczęły się na nim pojawiać coraz tańsze tablety z Androidem. Początkowo praktycznie nie dało się ich używać, ale teraz, szczególnie w supermarketach, można spotkać sporo modeli zachęcających do siebie niezgorszymi parametrami, które kosztują mniej niż 500 zł. Czy faktycznie są warte uwagi?
Spis treści:
No dobrze, ale... i tak na co komu tablet?
Pomimo rosnącej popularności i spadających cen tabletów zdaniem niektórych taki zakup kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. W końcu tablet nie pozwala zrobić niczego, czego nie potrafiłby smartfon czy netbook. Faktycznie tak jest, ale nikt tu nie próbuje (przynajmniej na razie) zastąpić smartfonów ani laptopów/netbooków. Tablety chcą się wpasować gdzieś pomiędzy te dwie grupy urządzeń i być trzecim sprzętem w kolekcji, który umie odtwarzać filmy, muzykę, sprawdzić pocztę lub wyświetlić stronę internetową. Sekret popularności tych gadżetów kryje się nie w ich rewolucyjnej funkcjonalności, a w sposobie interakcji. Przypomina to trochę sytuację z nożami kuchennymi: teoretycznie wszystko da się pokroić jednym, tradycyjnym, dobrze naostrzonym i wszystkie wymyślne dziwactwa wyspecjalizowane w krojeniu mięs, warzyw czy pieczywa wydają się zbędne, ale wystarczy je kilka razy przetestować, aby zauważyć, o ile potrafią być wygodniejsze.
Tak samo tutaj chodzi głównie o wygodę. Film w podróży ogląda się wygodniej na ekranie tabletu niż na małym wyświetlaczu smartfona, a wyciąganie laptopa z torby może być kłopotliwe, zresztą trzymanie ciepłego „klocka” na kolanach w upalny dzień nie jest zbyt przyjemne. Łatwiej na tablecie sprawdzić szybko pocztę, bo komputer długo się uruchamia, a do tego hałasuje, a smartfon ma ekran, na którym trudno napisać dłuższą wiadomość. Także poranne sprawdzenie wiadomości przy kawie okazuje się przyjemniejsze, bo jest poręczniejszy i lżejszy od laptopa, nie trzeba go uruchamiać, a na większym wyświetlaczu mieści się więcej, dzięki czemu nie trzeba ciągle „szczypać” i przesuwać ekranów. Przykłady można by mnożyć. Owszem, można się bez niego obyć, ale praktyka ostatnich lat pokazuje, że mimo wszystko sporo osób ceni sobie wygodę swojego wirtualnego życia i konsumpcji multimediów.
Ale nie za te pieniądze
Słowo tablet najczęściej kojarzy się ludziom z iPadem. Ceny urządzeń Apple'a zaczynają się od 2 tys. zł, a ich androidowa konkurencja też nie jest tania. To sporo, jak na lekko umilający życie gadżet, ale na rynku są też znacznie mniej kosztowne konstrukcje. Jeszcze nie tak dawno temu te najtańsze tablety były wręcz... fatalne. Jakość wykonania i szybkość działania pozostawiały wiele do życzenia, często miały ekrany rezystancyjne wymagające hodowania paznokci, a ich system operacyjny miał niewiele wspólnego z wygodą obsługi, bo starsze wersje Androida powstawały z myślą o smartfonach, a nie o tabletach.
Co się zmieniło w tym roku? Przede wszystkim powstał Android 4.0. Pierwszą wersją Androida stworzoną z myślą o tabletach był Android 3.0, znany także jako Honeycomb. Niestety, początkowo miał narzucone bardzo wysokie wymagania sprzętowe, które uniemożliwiały wykorzystanie go w tańszych produktach. Najnowsze odmiany tego systemu (4.0, znana jako Ice Cream Sandwich, i 4.1, inaczej Jelly Bean) nie mają takich ograniczeń i da się je uruchomić na znacznie większej liczbie urządzeń. Dało to natychmiastowe efekty: jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać tanie modele z Androidem 4.0.
Dlaczego jest on taki ważny? Po pierwsze, ma on interfejs przygotowany z myślą o większych ekranach. Różnica w wygodzie posługiwania się sprzętem w porównaniu z dotychczas wykorzystywanym Androidem 2.x jest naprawdę bardzo duża, funkcjonalność została rozbudowana, a ogólne wrażenia użytkowe bardzo się poprawiły (oczywiście, cały czas mówimy wyłącznie o tanich produktach). Oprócz tego nowy „robocik” ma sporo zmian pod maską, to m.in. pełna akceleracja sprzętowa interfejsu i lepszy silnik przeglądarki internetowej. Poza tym system nauczył się bezproblemowo rozpoznawać bez żadnych dodatków popularne kodeki i formaty wideo (na przykład w standardowej konfiguracji otwiera pliki MKV) oraz audio (na przykład FLAC). Android 4.0 gwarantuje użytkownikowi, że dostanie system w miarę dopracowany (owszem, zdarzają się różne problemy), intuicyjny w obsłudze i z dostępem do sklepu z aplikacjami Google, którego to bardzo często brakowało w starszych tanich tabletach z Androidem 2.x, co mocno ograniczało funkcjonalność takiego urządzenia. Wniosek: zdecydowanie należy unikać pozostałości magazynowych ze starszymi wersjami Androida, nawet jeśli cena wydaje się atrakcyjna. Kupując tani tablet, trzeba sprawdzić, czy od razu po wyjęciu z pudełka ma Androida 4.0 albo czy zainstalowany na nim system da się zaktualizować do wersji 4.0. Jeśli nie, to lepiej rozejrzeć się za czymś innym.
Android 4.0 jest ważny z jeszcze jednego powodu. W przypadku sprzętu z tej półki bardzo popularne jest montowanie portu USB z funkcją hosta i dodawanie do pudełka odpowiedniej przejściówki. Dzięki temu do takiego tabletu można podłączać urządzenia ze zwykłym portem USB: pendrive'y, dyski zewnętrzne (choć niektóre mogą wymagać do działania trochę większej ilości prądu, niż zdoła im dostarczyć tablet), aparaty fotograficzne, myszki, klawiatury, pady itp. Android 4.0 ma całkiem pokaźną bazę sterowników (do każdego z modeli w dzisiejszym teście podłączaliśmy prawie wszystkie urządzenia z USB, które mieliśmy pod ręką, i większość z nich działała), co świetnie zgrywa się z tym dodatkiem. Ma on jeszcze jedną ważną funkcję: w tej cenie próżno szukać tabletu z modemem 3G, a dzięki niemu można użyć modemu USB. Może nie jest to najbardziej eleganckie rozwiązanie i nie wszystkie modemy będą działały, ale wiele popularnych produktów uruchamia się bez problemu, zatem wielbiciele Aero2 powinni być zadowoleni.
Inną zmianą jest znaczne zwiększenie wydajności tanich procesorów. Coraz częściej są one taktowane zegarem o częstotliwości 1 GHz lub szybszym i mają w miarę przyzwoity układ graficzny. To ważne, ponieważ kupując tablet z procesorem przynajmniej gigahercowym, można być praktycznie pewnym, że ma on Androida 4.0 (bo żaden producent nie chce pozostać w tyle z wersją systemu i aktualizuje oprogramowanie wszędzie tam, gdzie tylko może), a kupując tablet z Androidem 4.0, można być praktycznie pewnym, że jest on wyposażony w przyzwoity procesor i porządny układ graficzny (ponieważ są one wymagane, aby system funkcjonował właściwie). Po prostu w tym momencie wszystkie tanie tablety z Androidem 4.0 mają parametry, które zapewniają mu w miarę sprawne i płynne działanie.
Ale mobilny procesor to nie tylko obliczenia związane z systemem i grafiką, ale także dekoder wideo, który często jest nawet ważniejszy od tych wszystkich megaherców. W naszych testach okazało się, że wszystkie tablety, które do nas trafiły, mają dekoder wideo radzący sobie bezproblemowo ze strumieniem obrazu o rozdzielczości 1080p, i to niezależnie od wykorzystanego profilu kodeka czy też przepływności. Co to oznacza? Że tanie tablety po zainstalowaniu odpowiedniego oprogramowania (na przykład popularnego MX Playera) mogą obecnie odtworzyć prawie dowolny popularny plik wideo. Oczywiście, zapewne da się znaleźć coś, co nie zechce działać tak, jak powinno, bo niektóre filmy są kompresowane na wiele egzotycznych sposobów, ale obecny stan rzeczy pozwala oczekiwać, że po umieszczeniu wybranego klipu w pamięci urządzenia zostanie on odtworzony bez żadnych dodatkowych zabiegów.
Krótko mówiąc, w tym momencie da się kupić w miarę funkcjonalny tablet za niewielkie pieniądze, pod warunkiem że ma on Androida 4.0 i procesor przynajmniej 1 GHz (co jest praktycznie pewne, jeśli zainstalowano w nim Androida 4.0), trzeba też jak ognia unikać urządzeń z ekranem rezystancyjnym (niestety, wciąż można czasem takie znaleźć).

Poczta elektroniczna

Email w telefonie


Email w telefonie

W skrócie

Usługi Plus email BlackBerry® i Plus office BlackBerry®  to poczta elektroniczna w Twoim telefonie.
Unikalność rozwiązania BlackBerry koncentruje się na dostępie do poczty elektronicznej za pomocą technologii „push", dzięki której nowe wiadomości są natychmiast dostarczane użytkownikowi terminala BlackBerry w skompresowanej formie. Dzięki stałemu dostępowi do sieci, smartfon BlackBerry nie zużywa energii na specjalne połączenia z Internetem. Smartfon BlackBerry to także mapy, kalendarz, liczne aplikacje, multimedia i komunikatory (w tym popularny BlackBerry Messenger), dostęp do popularnych portali społecznościowych, przeglądanie stron internetowych, intranetu, możliwość otwierania i edycji załączników oraz wiele więcej...

Plus email BlackBerry®

Usługa Plus email BlackBerry® to wygodny dostęp do Twoich maili na telefonie komórkowym. Dzięki rozwiązaniom BlackBerry® maile odbierane są w tybie „push", czyli natychmiast po przyjściu wiadomości na serwer pocztowy. Usługa umożliwia odbieranie i wysyłanie emaili oraz przeglądanie załączników w najpopularniejszych formatach jak JPEG, BMP, TIFF, Microsoft® Word, Excel,  PowerPoint® i Adobe® PDF bezpośrednio na telefonie, w dowolnym miejscu i o dowolnej porze, bez konieczności korzystania z komputera. Dowiedz się więcej >>

Plus office BlackBerry®

Usługa Plus office BlackBerry® to mobilne biuro w telefonie. Usługa umożliwia automatyczny dostęp nie tylko do poczty firmowej wraz z załącznikami, ale także kalendarza, listy kontaktów, notatek i zadań. Wykorzystując terminal BlackBerry, użytkownik posiada dostęp do najnowszych informacji, bez konieczności dokonywania samodzielnej aktualizacji danych. Bezpieczeństwo komunikacji zapewnione jest dzięki szyfrowaniu całej transmisji. Dowiedz się więcej >>

Plus mailbox

Plus mailbox to usługa profesjonalnej poczty elektronicznej. Zbudowana na rozwiązaniu Microsoft Exchange Server i Microsoft Outlook dostarczana w modelu hostowanym. Podstawowa zaleta: nie potrzeba wdrażać i utrzymywać dedykowanego środowiska pocztowego po stronie użytkownika. Dowiedz się więcej >>        

najlepsza nawigacja na rynku

NaviExpert Plus

W skrócie

Dodaj do swojego telefonu najlepszą nawigację na rynku. Skorzystaj z usługi NaviExpert Plus i przestań się martwić o korki, fotoradary i remonty na polskich drogach. Zobacz jak działa NaviExpert Plus na multimedialnej prezentacji.
Naviexpert Plus

Co to jest Naviexpert Plus?

Nawigacja NaviExpert  Plus to osobista nawigacja online. Umożliwia lokalizację adresów i użytecznych miejsc tzw.POI, wyznaczanie tras i nawigację, uwzględniającą omijanie tworzących się korków wraz z automatyczną modyfikacją trasy w trakcie podróży, uwzględniającą bieżącą sytuację na drogach. Dostarcza również informacji o najbliższych punktach użyteczności publicznej np.: stacje benzynowe, apteki, kina wraz z aktualnym repertuarem, restauracje. Aplikacja umożliwia wyznaczanie trasy dla osób podróżujących samochodem, pieszo lub komunikacją miejską. W chwili obecnej Naviexpert Plus można zainstalować na ponad 300 modelach telefonów.

Jak włączyć NaviExpert Plus i ile kosztuje?

Aby pobrać nawigację NaviExpert Plus wyślij SMS o treści:
navi
na numer
8045
W odpowiedzi nadejdzie wiadomość z linkiem do pobrania aplikacji.

Koszt korzystania z NaviExpert Plus to 11,07 zł z VAT (9 zł netto) za 30 dni. Przez pierwsze 7 dni możesz korzystać z aplikacji bezpłatnie! Dodatkowo, nawet nie mając wykupionej usługi nawigacji, po zainstalowaniu aplikacji w telefonie możesz korzystać bezpłatnie z bogatych zasobów mobilnej mapy Polski.

Nawigacja NaviExpert Plus korzysta z połączenia w trybie transmisji danych. Aplikacja pobiera dane w postaci tzw. map wektorowych – dzięki temu transmisja danych została ograniczona do minimum – statystyczna trasa 100km to zaledwie ok. 250 kB uwzględniając autoaktualizację w czasie podróży.
Polecamy Ci korzystanie z taryf smartfonowych lub włączenie jednego z dostępnych pakietów danych.

Dlaczego warto korzystać z NaviExpert Plus

NaviExpert Plus udostępnia Ci następujące funkcjonalności:
  • proste wyznaczanie trasy z aktualnej pozycji, w której znajduje się Użytkownik (określonego automatycznie przez System NaviExpert) do wybranego/wpisanego lub wybranego głosowo/ przez Użytkownika punktu docelowego,
  • planowanie trasy z dowolnego miejsca, wybranego przez Użytkownika do wybranego przez Użytkownika punktu docelowego,
  • układanie trasy z zaznaczeniem punktów pośrednich na trasie,
  • omijanie korków i utrudnień dzięki unikalnej technologii CT Online
  • wizualizacja natężenia ruchu drogowego na mapie i w trybie nawigacji za pomocą kolorów
  • autoaktualizacja danych oraz trasy ze względu na dynamicznie zmieniająca się sytuację na drogach
  • zarządzanie planem podróży - dodawanie/usuwanie punktów na trasie, zmiana kolejności punktów na trasie,
  • widok mapy 3D (trójwymiarowy) lub 2D,
  • baza interesujących punktów (POI) - baza informacji o ponad 300 tys. punktach usługowych, handlowych, użyteczności publicznej, wraz z ich lokalizacją, danymi teleadresowymi i godzinami otwarcia,
  • śledzenie położenia na mapie bez wykupionej usługi nawigacji,
  • automatyczne określanie nowej trasy po zjechaniu z trasy wyznaczonej
  • ostrzeżenia o ograniczeniach prędkości
  • ostrzeżenia przed fotoradarami, miejscami częstych kontroli drogowych
  • możliwość zgłaszania przez Użytkownika do Systemu NaviExpert nowych oraz nie działających fotoradarów,
  • możliwość zgłaszania przez Użytkownika do Systemu NaviExpert informacji o remontach i utrudnieniach na drodze przez planer na stronie korkosfera.pl i za pomocą formularza www,
  • uzyskiwanie bieżących informacji o remontach, czasowo zamkniętych odcinkach dróg,
  • nawigacja graficzna na mapie - odwzorowanie graficzne położenia Użytkownika na trasie z zaznaczeniem na mapie charakterystycznych punktów położonych w pobliżu trasy  (np. skrzyżowania, stacje benzynowe, fotoradary),
  • definiowanie ulubionych punktów przez Użytkownika,
  • wybór trybu dziennego i nocnego – automatyczne dostosowanie nawigacji do pory dnia, 
  • wyznaczanie trasy od miejsca, w którym znajduje się Użytkownik (określonego automatycznie przez System NaviExpert) do wybranego przez Użytkownika punktu docelowego. 

NaviExpert a inne nawigacje GPS

Niekwestionowane zwycięstwo i prawie 2 godziny przewagi NaviExpert nad rywalami na dosyć krótkim odcinku: Warszawa-Łódź – to wynik testu przeprowadzonego przez tygodnik motoryzacyjny „Motor"! Wynik testu jednoznacznie potwierdził najwyższą skuteczność omijania korków i wytyczania optymalnych tras przez nawigację NaviExpert.
Naviexpert Plus a konkurencja

Więcej

Prezentacja multimedialna
Więcej informacji o aplikacji NaviExpert
Informacja o teście porównawczym nawigacji
Regulamin usługi

Nie masz telefonu z GPS?

Kończy Ci się umowa? Sprawdź jaką ofertę przygotowaliśmy dla Ciebie i przedłuż umowę przez Internet...

sobota, 24 listopada 2012

Dopasuj wg. potrzeb.

Jaki dostęp do Internetu wybrać?

2011-12-29

artykuł

Do prowadzenia biznesu stało się nieodzowne posiadanie Internetu. Tak też jest w przypadku działalności w MLM. Zarejestrowanie nowego przedstawiciela, złożenie zamówienia, podgląd obrotów grupy, najwygodniej i najszybciej dokonuje się przez Internet. Jeszcze do niedawna nie wszyscy mogli w zadowalającym stopniu z jego dobrodziejstwa korzystać. Ci, którzy nie posiadali stałego łącza, mieli do dyspozycji tylko jedną możliwość - Internet mobilny. Niestety najczęściej ślimacza prędkość nie pozwalała na korzystanie z większości możliwości oferowanych przez Internet. Teraz to się zmienia. Dzięki nowym technologiom przy tego rodzaju dostępowi do Internetu, prędkość pobierania danych może wynosić nawet 100 Mb/s.
Internet jest jednym z podstawowych mediów i służy nie tylko do komunikowania się z przyjaciółmi i do rozrywki, ale stał się także niezbędny do pracy. Wiele osób działających w systemie marketingu sieciowego wykorzystuje go do rozbudowy własnego biznesu. Zmniejsza koszty i czas potrzebne na komunikowanie się. Dzięki niemu można e-mailem przesyłać wiadomości o spotkaniach, nowościach w firmie, o konferencjach on-line. Szkolenia przeprowadzane poprzez Internet, to kolejna forma jego wykorzystania. Część liderów działa przede wszystkim w oparciu o to medium, zastępując tradycyjne spotkania webinarami. Prowadzą blogi, nagrywają i zamieszczają w Internecie filmy, stosują autorespondery, strony przechwytujące, zakładają fan page na facebooku.

Internet z gniazdka elektrycznego
Prowadząc aktywną działalność za pośrednictwem Internetu trzeba mieć do tego odpowiednie warunki techniczne. Najważniejszym z nich jest dostęp do Internetu i jego szybkość. W tej kwestii sytuacja stale się poprawia. Już jakiś czas temu osoby posiadające najpopularniejsze, kablowe łącze telefoniczne, miały dostęp do przesyłu danych o prędkościach kilku Mb/s. Była to możliwość droga, ale ceny cały czas spadały. Obecnie Multimo oferuje 6 Mb/s już za 86 zł miesięcznie. Co ważne, umowa zawierana jest na okres jednego roku. Większość operatorów wymaga związania się z nimi na okres dwuletni. W tej branży oferty zmieniają się na korzystniejsze bardzo szybko. Dlatego im krótszy czas trwania umowy, tym lepiej. Inną interesującą opcją jest wykorzystanie do przesyłu danych sieci energetycznej. To rozwiązanie oferuje Netia. Modem, który podłącza się do gniazdka elektrycznego i do złącza USB w komputerze, firma daje w cenie abonamentu. Miesięczna opłata za tę usługę to niewiele ponad sto złotych. Prędkość pobierania danych, dzięki temu rozwiązaniu, wynosi około 20 Mb/s.

Film w 1,5 minuty
Najlepsze możliwości pod względem szybkości działania Internetu zapewniają firmy doprowadzające do użytkownika światłowody. Są to przede wszystkim operatorzy telewizji kablowej. Jednym z nich jest Vectra. Abonament przy prędkości 2 Mb/s kosztuje 35 zł, gdy umowa jest na okres trzech lat i 40 zł na dwa lata. Inne opcje, to np. prędkość 16 Mb/s za 55 zł miesięcznie przez dwa lata, albo 64 Mb/s za 125 zł. Przy tej ostatniej ściągnięcie pliku z filmem o wielkości 700 MB, trwa zaledwie 1,5 minuty. W obydwu wariantach prędkość w nocy wzrasta odpowiednio do 24 MB/s i 128 Mb/s, przy zachowaniu tych samych cen. Daje to bardzo duże możliwości korzystania z Internetu, w pełni zaspokajające nawet najbardziej wymagających użytkowników. Wydaje się, że operatorzy telewizji kablowej oferują Internet o najlepszym stosunku możliwości do ceny. Nie działają niestety na terenie całego kraju, a tylko w większych miastach. W przypadku Vectry - w 157. Związane jest to z koniecznością wybudowania kosztownej infrastruktury. W mniejszych miejscowościach działają lokalni operatorzy. Nie posiadają tak dobrych łączy. Oferują dostęp do Internetu o prędkości kilku Mb/s. Jednak w tym przypadku relacja do ceny jest równie dobra. Za 40 zł otrzymuje się dostęp o prędkości 2 Mb/s.


Mobilny. nie znaczy powolny
Tam, gdzie nie działają operatorzy, umożliwiający dostęp do Internetu za pomocą łączy kablowych, skorzystać można z Internetu mobilnego. Dotąd takie połączenie było bardzo wolne. Jednak Play zapewnia teraz na obszarze większości kraju szybkość przesyłu danych do 2 Mb/s. Taka prędkość umożliwia praktycznie pełne wykorzystanie możliwości Internetu do prowadzenia biznesu. Koszt abonamentu przy umowie na 12 miesięcy to 59 zł, a miesięczny limit transferu 12 GB. Może on nie wystarczyć przy pobieraniu bardzo dużych plików, oglądaniu wielu filmów. Jednak do działalności w MLM, nawet przy szerokim wykorzystaniu Internetu, powinno to wystarczyć. Limit transferu danych stosuje każdy operator świadczący bezprzewodowy dostęp. Jednocześnie chyba każdy z nich umożliwia pobieranie danych bez limitu w godzinach nocnych. Play od 24-ej do 9-ej rano. Zawsze też w ramach abonamentu istnieje opcja wykupienia dodatkowego transferu danych.
Chcąc skorzystać z usług określonego operatora, trzeba najpierw sprawdzić, czy jesteśmy w jego zasięgu. Niekiedy staje się to możliwe tylko poprzez wypróbowanie funkcjonowania łącza tam, gdzie będziemy z niego korzystać. Każdy z operatorów umożliwia w czasie do siedmiu dni zrezygnowanie z zawartej umowy. Przez ten okres można przetestować stabilność i szybkość połączenia internetowego. Jednak w przypadku rezygnacji, nie jest zwracany koszt aktywacji. U prawie wszystkich operatorów wynosi on 50 zł. Pozytywnie wyróżnia się Play, który żąda za to tylko 9 zł. Tam, gdzie moc sygnału jest słaba, rozwiązaniem może okazać się zastosowanie anteny zewnętrznej. Ich ceny zaczynają się już od 29 zł.
Technologiczna rewolucja
Rewolucję w tym roku w Internecie mobilnym wywołały Plus i Polsat. Wykorzystują najnowocześniejszą na świecie technologię - LTE. W zależności od lokalizacji, prędkość przesyłu danych może sięgać 100 Mb/s. W niewielu miejscach jest to możliwe. Jednak z czasem zasięg będzie rósł. Docelowo ma objąć całą Polskę. Obecnie z dobrodziejstw najnowszej technologii korzystać mogą mieszkańcy dużych miast. Na większym obszarze obydwie firmy oferują niższe prędkości, do 21,6 Mb/s. W tym przypadku niższe nie oznaczają niskich. W porównaniu do wcześniejszych rozwiązań technologicznych jest to i tak bardzo duży postęp. Ceny przy tym są dosyć korzystne. Polsat oferuje abonament zawierający 3 GB transferu za 30 zł, 5 GB za 50 zł, 10 GB i 25 GB odpowiednio za 70 zł i 120 zł. Umowa w tym przypadku zawierana jest na okres jednego roku. W godzinach 24 - 8 klient otrzymuje możliwość skorzystania z dodatkowego transferu w wysokości 150 GB. Modemy kosztują od 99 zł, przy umowie rocznej. Polsat dla swoich klientów, którzy korzystają z abonamentu telewizji satelitarnej, przygotował extra propozycję. Przy pakiecie zawierającym 90 kanałów w cenie 99 zł, otrzymuje się gratis dostęp do Internetu mobilnego z transferem 5 GB.

Podobne ceny abonamentów oferuje Plus. Przy umowie zawartej na rok czasu za transfer w wysokości 7 GB należy zapłacić 60 zł, za 12 GB - 75 zł. Podobny jest też koszt modemów. W godzinach od 24-ej do 9-ej transfer nie jest limitowany.
Internet w MLM
Dostęp do Internetu na niemalże identycznych warunkach, jak w Plusie, oferuje firma FM Group, działająca w systemie marketingu wielopoziomowego. Podpisała umowę z właścicielem Plusa w zakresie współpracy i korzysta z sieci nadajników tego operatora. Usługa ta, podobnie jak inne produkty firmy, ma przyporządkowaną określoną ilość punktów. Powoduje to, że korzystanie z Internetu tej firmy, wpływa na wielkość prowizji naliczanej od własnych zakupów i obrotów grupy. Podobnie jest w przypadku firmy ACN, również funkcjonującej w systemie marketingu sieciowego. Współpracuje ona z Play, też na bardzo podobnych warunkach, jakie oferuje ten operator.
Możliwości korzystania z Internetu w dużych miastach są teraz bardzo szerokie. Również w mniejszych miejscowościach sytuacja się poprawia, dzięki wprowadzaniu przez operatorów najnowszych technologii. Cieszy fakt, że Internet udostępniają również firmy MLM. Warto rozważyć ich ofertę. Skorzystanie z ich usług przyczynia się do rozwoju branży, można na tym zarobić i jest to dodatkowy atut dla nowych osób, przemawiający za rozpoczęciem współpracy z firmami marketingu wielopoziomowego.

Przedstawione oferty operatorów w zakresie dostępu do Internetu mają charakter orientacyjny. Ranking MLM nie ponosi odpowiedzialności za przedstawione dane. W celu ich weryfikacji proszę o kontaktowanie się z operatorami.

Nadchodzi nowa telewizja cyfrowa.

Nadchodzi nowa telewizja cyfrowa.

http://zielonagora.gazeta.pl 
Agata Źrałko 18.09.2012

Zbigniew Walkowiak prowadzi swój serwis naprawy sprzętu RTV od 1978 r. (Anna Kraśko)
Lubuskie będzie pierwszym województwem, w którym zniknie sygnał telewizji naziemnej. Mieszkańcy regionu powoli przygotowują się do zmian. I mimo technologicznej zmiany zakłady napraw RTV nie boją się o swoją przyszłość
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji przygotowuje Polaków na nowsze nadawanie od blisko półtora miesiąca. W kilku stacjach telewizyjnych można już oglądać program tłumaczący zasady podłączenia do telewizji cyfrowej. Mimo szeroko zakrojonej akcji promocyjnej mieszkańcy województwa nadal nie są przygotowani na zmiany. A to właśnie Lubuskie będzie pierwszym regionem w kraju, gdzie całkowicie zamilknie sygnał telewizji analogowej.

Większość Lubuskiego odbierze sygnał cyfrowy już 7 listopada. Tylko trzy lubuskie gminy mają więcej czasu na zakup potrzebnego sprzętu. We Wschowie zmiana nastąpi 28 listopada, a w Dobiegniewie i Drezdenku - 20 maja 2013 r. Do analogowej ciszy zostało więc niespełna półtora miesiąca.
Zbigniew Walkowiak prowadzi swój serwis naprawy sprzętu RTV od 1978 r. Przeżył i reperował setki starych telewizorów. Pamięta kształtne Unitry, przenośne Neptuny z gdańskich zakładów Unimor czy Rubiny, pierwsze kolorowe odbiorniki na radzieckiej licencji. Wspomina, że jeszcze w PRL-u naprawiał 15 różnych telewizorów dziennie.

Dziś trafiają się dwa, maksymalnie trzy zlecenia. Do zmiany nadawania sygnału z analogowego na cyfrowy podchodzi ze stoickim spokojem.

- Nie ma szans, żeby cokolwiek dla mnie się zmieniło. Owszem, będzie coraz mniej napraw telewizorów starej daty, tych, które wspominamy z rozrzewnieniem. Ale prawda jest taka, że części do tych skarbów są albo horrendalnie drogie, albo nie do zdobycia, więc naprawa starego sprzętu coraz częściej kończy się fiaskiem - opowiada.

Na półkach w zakładzie przy ul. Ptasiej stoją reprezentanci bodaj wszystkich dekad w historii RTV. Najwięcej jest sprzętu z maksymalnie 10-letnim stażem. Nie brakuje jednak wiekowych odtwarzaczy kaset wideo, radioodbiorników przyprószonych kurzem i masywnych boom-boksów. Choć zakład ma kilkadziesiąt metrów kwadratowych powierzchni, przypomina nieco odnaleziony przez Ali Babę sezam. W pomieszczeniu ledwo mieszczą się dwie osoby.

Walkowiak zna każdego mieszkańca tego nietypowego miejsca. I, co nietypowe, nie ma swojego ulubieńca. Kilku "faworytów" stoi na najbardziej widocznej w pomieszczeniu półce. Jest radio z drewnianą obudową i beżowym materiałem, telewizor ukryty w wielkim pudle. Fachowiec nie potrafi powiedzieć, skąd je ma. - Pewnie ktoś przyniósł i nie odebrał. Niech sobie stoją. Przynajmniej przykuwają wzrok. Nie musimy się jednak obawiać, że takie perełki zupełnie znikną. Nie dość, że przyszła moda na telewizory i radia z ubiegłego wieku, to jeszcze wiele osób trzyma takie sprzęty dla sentymentu - dodaje Walkowiak.

Rzemieślnik przyznaje, że do zakładu przychodzi coraz więcej osób po radę, a nie naprawę. Większość pyta o zmianę sygnału z analogowego na cyfrowy, kilku zielonogórzan przyniosło swoje sprzęty do sprawdzenia.

- Najgorsze jest to, że zdecydowana większość ludzi nie wie, że chodzi o telewizję naziemną, nie platformy cyfrowe. Do odbioru telewizji cyfrowej potrzebny jest wyłącznie telewizor z MPEG-4 lub dekoder. Tymczasem w Polsce jest kilkadziesiąt firm, które dzwonią do ludzi mieszkających na wsi i namawiają na zakup niepotrzebnego sprzętu. To nie fair - kwituje.

W Polsce jest ok. 30 proc odbiorców telewizji analogowej. Sygnał cyfrowy - o lepszej jakości obrazu i dźwięku - pozwoli na odbiór większej liczby kanałów z anten naziemnych.


Jak podłączyć się do telewizji cyfrowej?

Jeżeli nasz telewizor nie posiada kodowania MPEG-4 dla obrazu i EAC-3 dla dźwięku, mamy dwie możliwości. Po pierwsze - kupić telewizor, który spełnia powyższe parametry. Trzeba jednak pamiętać, że zakup nowego sprzętu może nas kosztować o wiele drożej niż druga opcja - odpowiedni dekoder DVB-T, nazywany także tunerem lub set-top boxem (w skrócie STB). Dekoder wygląda jak mała skrzyneczka, którą podłącza się między antenę a telewizor. Dekoder można podłączyć na trzy sposoby:

- do telewizora o wysokiej rozdzielczości (oznaczenia HD Ready lub Full HD) dekoder podłącza się przez płaskie złącze HDMI;

- do telewizora kineskopowego wykorzystujemy gniazdo SCART, nazywane "eurozłączem". Gdy telewizor nie posiada tego rodzaju gniazda, z pewnością jest wyposażony w port RCA (popularny "cinch"). Wówczas potrzebujemy dodatkowy kabel przejściowy z gniazda SCART na cinch;

- do najstarszych, ponad 20-letnich telewizorów, które mają tylko gniazdko na zwykły koncentryczny kabel antenowy, pozostaje nam zakup tzw. modulatora PAL-AV. Oferują go sklepy internetowe za 70-150 zł.

Aby odbierać sygnał cyfrowy, potrzebna jest antena - wystarczy ta sama, którą dotąd odbieraliśmy telewizję analogową. Żeby odebrać najlepszy sygnał, antenę należy skierować na najbliższą stację nadawczą w naszej okolicy (spis nadajników znajduje się na stronie emitel.pl) i uruchomić wyszukiwanie programów w telewizorze.

Przejście z telewizji analogowej na cyfrową nie wpłynie na oglądanie ulubionych programów również w komputerze. Osoby, które chcą oglądać ulubione programy na ekranie monitora, powinny kupić moduł odbiornika telewizji cyfrowej DVB-T podłączany np. przez port USB, złącze ExpressCard lub PCI-E. Jego koszt to 80-150 zł.

Telewidzowie, którzy korzystają z płatnych platform satelitarnych (np. Cyfra+, Polsat Cyfrowy czy telewizja N), nie muszą wymieniać telewizorów ani kupować dekoderów. Abonenci tych platform odbierają kanały nadawane w cyfrowej telewizji naziemnej przez satelitę.

oprac. aź, mc
http://zielonagora.gazeta.pl 
Agata Źrałko 18.09.2012